SPIS TREŚCI
Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu
... że przestaliśmy kierować własnym życiem.
Powierzenie naszej woli i naszego życia opiece Boga Podsumowanie
Stan próżności – przesadne poczucie dumy
Potrzeba zrobienia czegoś dla innych
Stan litowania się nad sobą samym
Alibi, Nieuczciwy sposób myślenia
Uwolnienie się od poczucia winy
Przyjmowanie spraw za oczywiste
Prawdziwy Krok Piąty zaczyna się od Czwartego
Krok Piąty to opowieść o życiu
Wstęp – Odnawianie zerwanych więzi
Zrobiliśmy listę osób które skrzywdziliśmy
Trzy dziedziny zadośćuczynienia
„Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim...”
„Wobec których było to możliwe”
„Z wyjątkiem tych przypadków gdy zraniłoby to ich lub innych”
Opóźnienie może nas drogo kosztować
Utrzymanie się na nowej drodze życia
Zgodność naszej woli z Wolą Boga
Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków ...
... staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom ...
... i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.
Zrozumienie stanu bezsilności musi być podstawą do jakiejkolwiek skutecznej próby uwolnienia się od uzależnienia od alkoholu. Akceptowanie stanu bezsilności może być porównane z kładzeniem fundamentu pod budynek. Istnieje zarówno psychiczne, jak i fizyczne uzależnienie od alkoholu. Jako osoby uzależnione posiadamy nieodparty przymus do zażywania wybranych przez na substancji chemicznych, /.../ ale nikt z nas nie zaczynał zażywania z wyraźnym zamiarem uzależnienia się nałogowo od tych substancji. Pragnienie ponownego bycia w stanie rauszu jest tak silne, że zapominamy wtedy o wielu, jeśli nie o wszystkich naszych obowiązkach i wartościach. Z chwilą gdy zaczynamy odczuwać chęć wypicia, staje się ona całkowicie niezależna od nas i powraca do nas samorzutnie. Pomimo tego, że nie myślimy o piciu stale, a nawet nie pijemy alkoholu codziennie, to „przymus” picia alkoholu istnieje i czai się, jeżeli wtedy nie zdajemy sobie z tego sprawy, ta chęć upicia się czy też bycia na rauszu, może objawić się każdej chwili. Często uspakajamy się: „ale ja nie odczuwam potrzeby picia; nie piję przecież na okrągło”.[1] Mit głoszący że „jedynie silna wola wystarcza do rozwiązania problemu picia czy narkomanii” może w rezultacie spowodować brak ochoty do przeanalizowania własnej bezsilności.[2] Zrozumienie oraz zaakceptowanie naszej bezsilności jest drogą do wolności. /.../ Zapytaj siebie, „Z czego ja właściwie rezygnuję ?”. Właściwie rezygnujesz z cierpienia, z bólu, ze złego samopoczucia i z walki o zwykłą egzystencję życiową. Osoby uzależnione posiadają „Czynnik X”. To jest właśnie ta fizyczna bezsilność. Zostało to nazwane czynnikiem X, dlatego, że nikt nadal nie wie czym on jest i dlaczego istnieje. Ważnym jest, abyśmy wiedzieli, że nie jesteśmy odpowiedzialni za istnienie[3] „czynnika X”. Dla jakiegoś powodu, nasze organizmy inaczej reagują na alkohol i inne substancje chemiczne zmieniające nastrój z silnym fizycznym skutkiem. Ten właśnie skutek pozwala na powstanie psychicznego uzależnienia się od alkoholu. Na podobnej zasadzie niektórzy z nas mają oczy niebieskie, inni piwne; u niektórych z nas rozwija się choroba serca czy cukrzyca, u innych nie. Zrozumienie istnienia „czynnika X”, czy też stanu bezsilności jest niezbędne aby pomóc nam w przezwyciężaniu moralnych konsekwencji oraz społecznego potępienia, które powodują, że osoby uzależnione są ludźmi niedobrymi, złośliwymi lub posiadają słabą wolę. Należy zbudować program i głębsze zrozumienie jak należy żyć z uzależnieniem, które rozumiemy jako chorobę, za którą nie jesteśmy osobiście odpowiedzialni. Jest to choroba postępująca i jedna z chorób, która może nas zniszczyć, bardziej niż inne schorzenia. Nie będziemy wstydzili się przyznać, że jesteśmy bezsilni wobec niej, tak samo jakbyśmy byli bezsilni wobec jakiejkolwiek innej choroby. Musimy mieć dokładny, systematyczny program zdrowienia tak jak cukrzyk, czy też pacjent chory na serce mają systematyczne, długofalowe programy prowadzące do wyleczenia swojej choroby. Ponosimy osobistą odpowiedzialność za nasz alkoholizm dopiero wtedy, kiedy rozpoznaliśmy tę chorobę u siebie, lub wtedy, gdy inni wskażą nam jej objawy, a my zrozumiemy, że jesteśmy nią dotknięci. Wtedy naszą odpowiedzialnością staje się rozpoczęcie programu leczenia. Na tym etapie potępianie się za to że jesteśmy alkoholikami jest dla nas niszczące. W końcowym etapie naszej choroby doświadczyliśmy utraty zależności. Zrozumieliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec zastąpienia alkoholu innymi środkami alternatywnymi.[4] Lęk przed życiem bez naszej „podpórki” stanowił dla nas motywację aby pozostawać pijanym przez dłuższe okresy czasu. Rozwinęliśmy w sobie takie postawy[5], które w rezultacie ciągle utrzymują nas zamkniętych w nieustępliwych sposobach zachowania. Koniecznością jest, abyśmy tak dokładnie przestudiowali naszą własną bezsilność, aż ją zrozumiemy. Konieczne jest szczere spojrzenie na to, co picie alkoholu z nas uczyniło. Zamiast żyć jak wolni i naturalni ludzie, byliśmy jednostkami walczącymi o przetrwanie. Proces identyfikowania bezsilności wymaga pewnej ilości bólu emocjonalnego,
a ludzie uzależnieni mają niski próg tolerancji na ból. Dlatego ważne jest zapewnienie sobie atmosfery wsparcia, opieki, troski oraz skuteczny program leczenia.[6] Podkreślenie[7] własnej bezsilności nie umniejsza potrzeby realizacji dalszych części programu, niemniej uznanie własnej bezsilności jest fundamentem w programie prowadzącym do dalszego zdrowienia.
Istnieją dwie formy niezdolności do pokierowania własnym życiem. Społeczna i indywidualna.[8] Nie ulega wątpliwości, że osoba prowadząca samochód na ulicy w stanie nietrzeźwym jest osoba nie kontrolującą swego postępowania. Niezdolność do kierowania własnym postępowaniem jest widoczna w przypadku aresztowań za chuligaństwo, sporów rodzinnych i rękoczynów wywołanych stanem nietrzeźwości. Na polu pracy zawodowej rezultatem zażywania przez nas alkoholu są utracone godziny oraz uchylanie się od spełniania obowiązków. Tego rodzaju postępowanie może być zdecydowanie określane jako niezdolność do kierowania własnym życiem, lecz dotyczy to nie tylko osób uzależnionych, ale wszystkich nadużywających napojów alkoholowych. My sami stwarzamy sobie lwią część naszych problemów, a nie zażywane środki czy alkohol. Alkohol i inne środki nie przyniosą szkody danej osobie aż do momentu, gdy nie nauczy się ona usprawiedliwiać swojego ciągłego zażywania i nadużywania. Indywidualna niezdolność w kierowaniu własnym życiem wiąże się z naszym ustosunkowaniem się do samego siebie i otoczenia oraz do ludzi z którymi żyjemy. W wielu przypadkach ta indywidualna niezdolność, to nie dawane sobie rady z własnym życiem, występowała wiele lat przed nałogowym uzależnieniem się od alkoholu[9]. Filozofia AA głosi, iż zatkanie butelki korkiem nie wystarczy. Musimy zmienić naszą osobowość. W naszym życiu prywatnym musimy sami się odnaleźć. Musimy zrozumieć co w naszym przypadku znaczą „wady charakteru” i „słabe strony”, w celu zaakceptowania samych siebie jako istot ludzkich, mających tak samo swoje silne i słabe strony jak każdy inny człowiek. Jedną z takich wad charakteru jest egocentryzm. Taka wada musi być obecna w każdym z nas, aby nasza choroba rozwijała się. Wydaje się że w przypadku egoizmu potrzebne jest bezpośrednie, czynne działanie, aby załamał się nasz system zakłamania i abyśmy odbudowali zaufanie i troskę o innych ludzi. Następną wspólną wadą, prowadzącą do niezdolności w kierowaniu własnym życiem, jest podstawowa niedojrzałość. Powoduje ona to, iż reagujemy na sprawy życiowe w sposób niszczący dla samego siebie. Niedojrzałe zachowanie może również występować wtedy[10], gdy jesteśmy trzeźwi. Niedojrzałość nie musi rzucać się w oczy. Osoba będąca w stanie trzeźwości może funkcjonować bardzo dobrze, ale najmniejsza dawka podniecenia czy też zakłócenia normalnego sposobu działania powoduje reakcję. Taki sposób gwałtownego reagowania jest wynikiem niedojrzałości. Jakiekolwiek zachowanie, którego wynikiem jest pomniejszenie szacunku dla samego siebie, czy też swojej godności jest również niedojrzałe. Taki sposób zachowania rozwija się stale i stopniowo staje się istotnym elementem naszej osobowości. Indywidualna niezdolność w kierowaniu własnym życiem obejmuje szeroki zakres sposobów postępowania, ponieważ każda osoba jest inna. Jakkolwiek mamy podstawowe, wspólne dla wszystkich pragnienia. Chcemy kochać i być kochanymi. Chcemy czuć się ludźmi wartościowymi w naszym codziennym życiu. Spełnienie tych pragnień może stać się o wiele łatwiejsze, jeśli będziemy rozwiązywać trudności życiowe, a nie walczyć z nimi, starać się „umodelować” życie według własnych „widzi – mi – się” Zaakceptowanie Pierwszego Kroku i wszystkich jego implikacji pomoże nam nauczyć się próbować różnego rodzaju sposobów zachowania, co pociągnie za sobą zmiany w naszych postawach i wartościach, co z kolei pozwoli nam „polubić” siebie i innych. Musimy zdać sobie sprawę z tego faktu, iż nie potrafimy kontrolować wyniku, czy też manipulować wynikiem jakichkolwiek sytuacji; jesteśmy odpowiedzialni jedynie za włożony wysiłek.
„Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie”. Przyznaliśmy się już do bezsilności wobec alkoholu i niemożności[11] kierowania naszym własnym życiem. Ponieważ nie ma cudownego leku na alkoholizm, a możliwa jest jedynie postępująca w czasie poprawa zdrowia, to wszyscy bez względu na okres naszej trzeźwości, pracujemy nad programem w każdym kolejnym dniu naszego życia. Program AA nie wydaje nakazów, a jedynie sugeruje 12 Kroków w celu powrotu do zdrowia. Nie musimy automatycznie wysuwać wniosku, że Siłą Większą musi być koniecznie Bóg.
Obłąkanie jest to : „niezdolność do kierowania własnymi sprawami, wykonywania obowiązków społecznych oraz niezdawanie sobie sprawy z własnej choroby”. Na początku naszej drogi ku trzeźwości musimy zdać sobie sprawę, że prawdopodobnie nie rozpoznajemy pełnego obrazu naszej choroby. Bardzo możliwe, że na tym etapie nie jesteśmy dalej niż ponad nasz problem picia i nadal zaprzeczamy, lub minimalizujemy wagę problemu. Nadal staramy się winić raczej okoliczności lub innych za nasze picie, niż akceptować odpowiedzialność za własne postępowanie. Jest również prawdopodobne, że nie zdajemy sobie sprawy z zasięgu naszego uzależnienia. Wielu z nas nauczyło się uzależniać od różnego rodzaju zachowań w celu poradzenia sobie z ucieczką od nieprzyjemnych realiów życia, na długo przed tym zanim nauczyliśmy się podpierać alkoholem. Dr Harry Tiebout określił alkoholików jako „buntowniczych idealistów”. Wielka Księga identyfikuje nas jako ludzi egoistycznych i egocentrycznych, kierujących się mnóstwem odmian lęku w swoim postępowaniu, oszukujących samych siebie, samolubnych i rozczulających się nad sobą. Nasza choroba jest o wiele bardziej poważna niż sądziliśmy i jeśli nie zostanie powstrzymana, to może być dla nas śmiertelna. Ale nie musi to wcale oznaczać, że jesteśmy kandydatami do leczenia psychiatrycznego. Kolejnym przykładem naszego stanu obłąkania jest nasze spaczone wyobrażenie o sobie. W jakiś bliżej nieokreślony sposób, każdy z nas doszedł do wniosku, że jego problem jest jedyny w swoim rodzaju i że to co pomogło innym, jemu nie pomoże[12]. Takie negatywne przekonania szkodzą nam i podtrzymują rozwój choroby. Narastają w nas uczucia żalu nad sobą i urazy, ponieważ wierzymy, że Bóg stworzył nas takimi, abyśmy nie mogli pić tak jak inni ludzie. Rośnie w nas uczucie potępienia do samych siebie za to, że nie ma silnej woli w naszym postępowaniu. Podczas pierwszych kontaktów z trzeźwiejącymi alkoholikami przyjmujemy postawę obronną i stajemy się podejrzliwi. Bo właściwie kto dziś poświęca czas i uwagę dla osoby obcej, a w dodatku niegodziwej, która pozbawiona jest silnej woli w postępowaniu. Tkwimy również w przeświadczeniu, że napotkani trzeźwiejący alkoholicy nie mieli prawdziwych problemów z powodu picia, skoro tak dobrze się prezentują. Chcielibyśmy na pewno być tacy. Jednak uważamy, że nam nie uda się tego osiągnąć. Uważamy, że nasz przypadek jest zupełnie inny, jedyny w swoim rodzaju, gorszy od jakiejkolwiek innej sytuacji i że Program AA, mógł być pomocny dla innych, ale nam nie pomoże. Jest to dla nas zupełnie nieosiągalne. I trzeźwość będzie dla nas nieosiągalna tak długo, dopóki będziemy wierzyli, że musimy ją osiągnąć o własnych siłach i przy pomocy własnej woli. W innych przypadkach alkoholikowi nie daje spokoju natrętna myśl, że jest coś nie w porządku z człowiekiem, który cieszy się z życia tylko pod wpływem alkoholu. Nie przestanie pić dopóki będzie wierzył, że nie może żyć bez alkoholu. Tak długo, jak będzie trwał w tym przekonaniu że nie ma innego źródła Siły Wyższej ponad jego własną, tak długo nie będzie on mógł żyć bez alkoholu. Kobieta alkoholiczka[13].
Opanowały ją uczucia samotności i znudzenia, a jej rola w rodzinie jak się wydaje straciła sens. Żyje ona z dnia na dzień będąc w różnym stanie uspokojenia wywołanym alkoholem lub innymi środkami, lub też co się zdarza kombinacją obydwu. Pogrążając się w uczuciu litości nad samą sobą i własną bezużytecznością, nie zdaje sobie sprawy z pełnego znaczenia swej bezsilności
i niezdolności do kierowania własnym życiem. Zaciekle próbuje poprawić tę sytuację na własną rękę. Czyni to okresowo poprzez zmuszanie się do abstynencji i w czasie, gdy gorączkowo sprząta dom oraz próbuje wypełniać pozostałe obowiązki które zaniedbała. Może to tylko chwilowo zaspokoić jej poczucie własnej wartości, ale ponieważ widzi ona siebie jako jedyne źródło siły i kontroli siebie samej, to takie poczucie nie jest trwałe. Niezależnie od płci i wieku, u wszystkich uzależnionych brak wiary w Siłę Wyższą spowodował ich poddanie się i pogodzenie z tym, że pozostałą część swego i tak skracającego się życia spędzą uzależnieni od alkoholu czy innych środków. Myślenie negatywne utrwala się w nich i powoli staje się rzeczywistością, ale rzeczywistością opaczną, która jest bariera uniemożliwiającą powrót do zdrowia. Prawdziwa rzeczywistość prowadzi nas do poszukiwania źródła Siły na zewnątrz nas. Siła Większa od nas samych Krok Drugi nie oznacza, że od zaraz musimy uwierzyć w Boga, tak jak jest on przedstawiany w niektórych wydaniach religijnych. Alkoholicy wychowani w duchu przynależności do Kościoła, lub mający wpojone pewne przekonania religijne mogą mieć problem z Krokiem Drugim. Mogą uważać, że istnieje sprzeczność pomiędzy zasadami, które im wpajano, a tym w co mamy uwierzyć zgodnie z Drugim Krokiem[14]. W poszukiwaniu naszej Siły Większej pomocne może być zadanie sobie pytania : „dlaczego, jeżeli rzeczywiście wierzymy w Boga znaleźliśmy się w takiej sytuacji bezsilności i niezdolności do kierowania własnym życiem ?” Krok Drugi wcale nie oznacza, że od zaraz musimy uwierzyć w Boga, tak jak jest On przedstawiony w niektórych wierzeniach religijnych. W rzeczywistości Krok Drugi jak też wszystkie pozostałe Kroki, jest jedynie sugestią,
propozycją niepijących alkoholików która brzmi : „Myśmy uczynili to w ten sposób”. Doszli do wniosku, że w Kroku Drugim swojego powrotu do zdrowia uwierzyli, że jest dla nich nadzieja. Nadzieja, jeśli uwierzymy że źródło potrzebnej nam Siły leży na zewnątrz nas. Faktycznie Krok Drugi jest dokładnym przeciwieństwem w stosunku do naszego egocentryzmu i egoistycznego postępowania jakie wybraliśmy w naszym dotychczasowym życiu i dlatego może się on wydawać niemożliwy do zrobienia. Będzie on łatwiejszy do zrobienia, jeżeli nie będziemy wybiegali myślami naprzód i będziemy pamiętali o tym, że Krok Drugi nie wymaga od nas przyjęcia jakiegokolwiek zobowiązania. Bardzo ważne dla naszego zdrowienia jest uwierzenie w to że jest dostępne źródło Siły, przy pomocy której możemy powrócić do normalnego życia duchowego, które jest źródłem życia w trzeźwości. Każdy trzeźwiejący alkoholik udzieliłby nam innej odpowiedzi na temat swojej Siły Większej. Dla jednych jest to Bóg tak jak Go rozumiemy, dla innych Wspólnota AA, mityngi, Program, Miłość. Byłoby prawdopodobnie tyle odpowiedzi ile zapytanych przez nas osób. Jednak najważniejszym krokiem jest możliwość wyjścia poza obręb własnego JA i uświadomienie sobie, że nie jest się „pępkiem świata”.
Konkretne przykłady, że Program AA pomaga każdemu kto będzie go dokładnie realizował, powinny być naszym największym bodźcem, aby weń uwierzyć. Powinniśmy regularnie uczęszczać na spotkania AA[15]. Gdy jesteśmy już wprowadzeni w ten Program, to nie powinniśmy zezwalać sobie na krytyczne i osądzające oceny[16], ani też nie powinniśmy stwarzać sobie nierealnych nadziei. Jeśli szukamy natychmiastowego cudu, możemy spotkać się z rozczarowaniem, gdyż ten proces jest długotrwały, trwający przez całe życie[17]. Zabierając na mityngach głos trzeba wyrażać się w sposób uczciwy bez względu na to jak będziemy odebrani przez innych. Ci którzy starają się być uczciwi i szczerzy, otrzymują pokrzepienie i wzmocnienie. Ludzie ci rozwijają się i dojrzewają, myślą i działają rozsądnie. I ci ludzie utrzymują się w trzeźwości. Program jest pomocny dla tych którzy w niego wierzą. Krok Drugi nie sugeruje abyśmy uwierzyli więcej niż w to. Tym co istotnie powoduje że Program AA jest skuteczny jest istnienie ludzi uzależnionych od alkoholu i innych środków, którzy mimo swego uzależnienia zachowują trzeźwość oraz to, że stanowi on podwalinę wiary dla innych ludzi poszukujących sposobu powrotu do normalnego stanu psychicznego. A może jednak to prawda. Wielce uczony mąż – taki, co to chełpił się swą nadzwyczajną mądrością – udał się do Rabina z Berdyczowa, aby swoim zwyczajem posprzeczać się kwestionując nienowoczesne jego zdaniem prawdy wiary. Wchodząc do domu cadyka zobaczył, że ów chodzi tam i z powrotem w ekstatycznym uniesieniu. Na gościa nie zwrócił nawet uwagi. Po chwili jednak zatrzymał się, spojrzał i rzekł: „A może to jednak prawda !”. Uczony mąż usiłował odzyskać pewność siebie, ale jakoś nie mógł. Wpatrywał się w cadyka, który wzbudzał w nim przestrach, a jego proste słowa jeszcze większy. Rabin Levi Yitzhak spojrzał nagle na przybysza i spokojnie rzekł : „Synu mój, wielcy wyznawcy Tory, z którymi dyskutowałeś, nie byli w stanie cię przekonać. Odchodząc śmiałeś się tylko z ich słów. Nie mogli wyłożyć ci na stół Boga i Jego Królestwa i ja też tego nie potrafię. Ale synu mój, pomyśl tylko ! Może to jednak prawda. Może to prawda !!!”. Ze wszech sił wielce oświecony mąż chciał zaprotestować, ale to jedno okropne słowo „może” dźwięczało mu raz po raz w uszach
uniemożliwiając jakikolwiek sprzeciw.
Podczas gdy Krok Drugi możemy traktować jako obietnicę nadziei to Krok Trzeci wyraźnie nawołuje do aktu wiary. Wiara w środki umożliwiające nam powrót do zdrowia jest jasną sprawą, a inną jest osobiste zaangażowanie się w powrót do zdrowia. Krok Drugi sugeruje „Siłę Wyższą”, Krok Trzeci zawęża definicję do „Boga jakkolwiek Go rozumiemy”. Konieczne jest podjęcie decyzji że potrzebujemy Boga w naszym życiu. Krok ten wymaga od nas aktu wiary. Wieku z nas nie rozumie wiary w Boga, a jeśli już to mieszamy pojęcia. Nauczenie się wiary w Boga nie jest niemożliwe. Krok Trzeci nie wymaga od nas natychmiastowego nawrócenia. Nie ma ograniczenia czasowego na rozwijanie w sobie wiary, ale Krok Trzeci nawołuje do podjęcia decyzji. Spełnienie decyzji odnośnie powierzenie naszej woli i naszego życia opiece Boga, jest procesem odbywającym się dzień po dniu przez cale nasze życie.
Krok Trzeci zakłada że istnieje Bóg, którego należy rozumieć i że każdy z nas rozumie Boga na swój sposób. W początkowym etapie trzeźwienia nie powinniśmy pozwolić na to, żeby nasze rozumienie Boga stało się zagadnieniem kontrowersyjnym[18]. Trzeba zaakceptować fakt że w miarę pracy nad Programem w nas samych jak i w naszym rozumieniu Boga zajdą ważne przemiany. W miarę jak nauczymy się lepiej rozumieć siebie samego oraz innych ludzi, obudzimy w sobie lepszą zdolność rozumienia Boga.
Wyraz „jeżeli” został nazwany najważniejszym wyrazem w słowniku. Jeżeli nie bylibyśmy bezsilni, jeżeli nasze życie nie byłoby możliwe do kierowania, jeżeli nie bylibyśmy pierwszorzędnym przykładem „uporu niepohamowanego uczucia”, żadna część Programu nie odnosiłaby się do nas i naszej bardzo ważnej decyzji zawartej w Trzecim Kroku. Stoimy w obliczu jeszcze wielu takich „jeżeli”. Dla wielu z nas będzie to trudny okres ponieważ nasza decyzja pociąga za sobą zmianę wielu ważnych obszarów naszego dotychczasowego życia. Możemy wcale nie mieć szczerej chęci zaprzestania picia. Może będziemy musieli z niechęcią uznać że Program pomaga innym ludziom uzależnionym, ale jest nie dla nas. Może nadal szukamy sposobu pogodzenia dalszego picia z osiąganiem owoców stanu trzeźwości, takich jak np. szacunek dla siebie i innych. Ale wcześniej czy później stwierdzimy, że jest to dla nas sprawą niemożliwą. Będziemy musieli podjąć decyzję : czy będziemy współtworzyć nasze życie czy uciekać od niego. Jest to najważniejsza decyzja jaką musimy podjąć. Musimy podjąć decyzję dotyczącą działania pomimo istniejącego lęku, a nie jako wynik tego lęku. Powierzenie naszej woli i naszego życia opiece Boga, tak jak Go rozumiemy jest wykonaniem naszej decyzji działania w oparciu o wiarę.
Możemy zrozumieć co znaczy podjąć decyzję, ale nie rozumiemy co mamy właściwie robić. Program sugeruje, że jest bardzo dużo do zrobienia. Krok Trzeci wymaga od nas abyśmy uświadomili sobie nasz przeszły sposób myślenia oraz nasze przeszłe postawy i sposób w jaki musimy je zmienić w celu wykonania podjętej przez nas decyzji. Codziennie mamy wiele przykładów dających nam okazję do zbadania naszej szczerości odnośnie powierzenia.
· Jeżeli znajdujemy się w obliczu sytuacji, która daje nam opcję aby zachować się egoistyczne albo w sposób nieegoistyczny – którą opcję wybierzemy ?
· Czy pozwalamy sobie troszczyć się o dobro i potrzeby kogoś innego, czy też instynktownie przedkładamy wyżej nasze potrzeby ?
· Czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad tym czy nasza małżonka (małżonek) czy też inni członkowie rodziny są zadowoleni czy smutni, czy są chorzy czy zdrowi, czy też nadal jesteśmy zajęci samym sobą ?
· Czy podejmujemy ryzyko wyrażania się o sobie i przedstawiania siebie w sposób uczciwy, czy też nadal staramy się przypodobać innym w celu uzyskania od nich aprobaty – nawet za cenę własnej godności i własnego szacunku ?
· Czy tolerujemy wady i błędy innych, czy też osądzamy ich poświęcając więcej czasu na ocenę ich osobowości niż na ocenę własnej osobowości ?
· Czy w naszych codziennych sprawach ćwiczymy cierpliwość, czy też nadal hołdujemy zasadzie z naszego dzieciństwa
„Chcę mieć to co chcę i wtedy kiedy chcę” ?
· Czy zaczynamy akceptować odpowiedzialność za nasze postępowania i czy z miejsca uznajemy nasze błędy czy tez nadal szukamy alibi, czy też posądzamy i winimy innych za nasze błędy ?
· Czy pozbyliśmy się naszych dawnych uraz, czy też nadal je pielęgnujemy i pozwalamy na to, aby „kwitły” one w naszym stanie rozczulania się nad samym sobą ?
· Czy uświadomiliśmy sobie, że żywienie uraz czyni nam samym większą krzywdę niż komukolwiek innemu, a litość nad samym sobą jest tylko o krok dalej od nałogowego picia alkoholu ?
· Czy załatwiamy bieżące problemy dzisiaj, czy też znajdujemy się w sytuacji, w której mamy tendencję do manipulowania lub odwlekania tego, bez względu na wpływ jaki wywrze nasz brak działania na innych ?
· Czy patrzymy na siebie samych i na inne sytuacje życiowe realistycznie, czy nadal oczekujemy od nas samych i od naszego życia więcej niż mamy prawo oczekiwać, narażając się w ten sposób na rozczarowania, frustracje oraz na powrót do nałogowego picia alkoholu ? W naszej próbie przesunięcia ogniska naszego życia ze sfery materialnej do duchowej musimy wziąć pod uwagę bardzo ważny czynnik którym jest anonimowość. Dwunasta Tradycja wyszczególnia, iż „anonimowość jest podstawą duchową wszystkich naszych tradycji, przypominającą nam aby przedkładać zasady ponad osobiste ambicje”.Musimy pracowicie śledzić naszą motywację i regularnie zadawać sobie pytania:
· Czy stosujemy Program w sposób egoistyczny czy też bezinteresowny ?
· Czy wykorzystujemy anonimowość we Wspólnocie jako „parawan pod którym możemy się schować”, czy też widzimy nasza anonimowość tylko jako okazję dla bezinteresownej pomocy innym bez oczekiwania w zamian za nią osobistego uznania czy nagrody ? W powierzaniu naszej woli i naszego życia opiece Boga, tak jak Go rozumiemy nie możemy spodziewać się perfekcji, ale jeżeli wysilimy się z całego serca i będziemy pamiętali o ostrzeżeniu zawartym w Wielkiej Księdze przypominającym nam o tym, iż nasz niepełny wysiłek nie przyniesie nam pożytku, to powinniśmy zaobserwować u siebie poprawę.
Może nasze podejście do sprawy winno być przedstawione w bardziej religijnym tonie, powołującym się na ustępy z Biblii dotyczące naszego poddania w stylu „Twoja wola, nie moja wola[19]”, ale powinniśmy pamiętać o tym że Wspólnota AA została stworzona dla wszystkich alkoholików, bez względu na ich wyznanie, a jedynym wstępnym warunkiem przynależności do niej jest szczera chęć zaprzestania picia. Jesteśmy przekonani, że dla tych z nas, którzy są uzależnieni, niewielkie są szanse dojścia do zdolności zrozumienia Boga, a jeszcze mniejsze dla powierzenia własnej woli i własnego życia opiece Boga, jeżeli nadal będziemy egzystowali pod wpływem alkoholu, albo jeżeli będziemy stale zajęci tylko zaspokajania tych potrzeb. Praktyczne zastosowanie Programu celem utrzymania całkowitej abstynencji jest sprawą najważniejszą. Kolejno, w miarę jak będziemy pogłębiali naszą zdolność do utrzymania trzeźwości oraz prowadzenia odpowiedniego życia, w miarę jak stopniowo będziemy pogłębiali nasze zrozumienie w stosunku do innych ludzi, poprzez związek z nimi polegający na wzajemnym popieraniu się, stopniowo dojdziemy do wyraźniejszego zrozumienia Boga. To właśnie będzie wzmacniało nasza decyzję oraz czyniło nas silniejszymi w powierzaniu naszej woli i naszego życia opiece Boga.
„Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny” Zrealizowanie Kroku Czwartego oznacza początek nowego sposobu życia. Umożliwia z dniem dzisiejszym rzeczywistą ocenę samego siebie.
Postawa badawcza : Czy jesteś przenikliwy ? Czy naprawdę wnikasz w swoją świadomość i określasz swoje zachowanie jako takie, jakie jest ono naprawdę ? Postawa w której nie odczuwamy obaw : Czy nie masz obaw ? Wymaga to twojej odwagi, abyś uprzytomnił sobie co rzeczywiście czujesz, co dzieje się w twoim życiu. Postawa moralna: · Czy jesteś moralny ?·Przyjrzyj się dokładnie dobrym i złym stronom swego postępowania. Jak je oceniasz ? Wystrzegaj się moralizatorskich uwag. Wiesz przecież że twoje zachowanie posiada dobre i złe strony. Jest to fakt życiowy. Nie karaj siebie. Naszym celem jest poznanie i zaakceptowanie siebie. Tylko wtedy możemy zacząć i rozwijać siebie. W trakcie pracy nad Czwartym Krokiem możecie doświadczyć uczucia własnego rozpaczliwego położenia. Jest to normalne. Możecie odnaleźć w sobie odczucia urazy, depresji, własnej winy oraz lęku towarzyszącemu nie zrobieniu czegoś. Może się zdarzyć, że będziecie chcieli odłożyć sprawę na jutro. Podzielcie się tymi uczuciami i myślami z waszym doradcą lub kapelanem i włączcie to, co w sobie odkryjecie do swojej własnej oceny osobowości. Ta własna ocena samego siebie może się okazać najbardziej odważnym aktem w waszym życiu.Jeżeli potrzebujecie poparcia i pomocy – proście o to. Powodzenia !!!
Pracę tę należy wykonać solidnie i sumiennie w formie pisemnej. Pamiętaj robisz to tylko i wyłącznie dla siebie i od tego jak szczerze wykonasz Krok Czwarty zależy całe twoje przyszłe życie.
Jesteśmy tak obraźliwi, że mamy kłopoty z przyznaniem się do jakichkolwiek ludzkich braków charakteru. Innym słowem oznaczającym tego rodzaju dumę jest pretensjonalność. Opiszcie jak wasze poczucie dumy wstrzymywało was od spojrzenia na własne zachowanie. Podaj konkretne przykłady.
Być pokornym nie oznacza być słabym[20].
Oznacza to zaakceptowanie samych siebie – naszych mocnych stron jak i naszych braków charakteru.
Czy jesteśmy zdolni odczuwać spokój, jaki towarzyszy prawdziwej pokorze ? Objaśnij. Podaj przykłady.
Zbyt często niechętnie akceptujemy błędy ludzkie, swoje własne lub cudze. Obawiamy się krytyki, stawiamy sobie nierealne wzorce, a potem jesteśmy sfrustrowania jeśli nie uda nam się tego utrzymać. Gdy czujemy się w ten sposób, wykazujemy brak cierpliwości w stosunkach z członkami rodziny i przyjaciółmi, jak również ze współpracownikami wtedy, gdy oni są niedoskonali. W jaki sposób twoja potrzeba bycia doskonałym uraziła cię ? Jak uczyniłeś innych nieszczęśliwymi poprzez domaganie się, aby i oni byli doskonali ? Podaj konkretne przykłady.
Wielu z nas nie miało za wiele doświadczenia w przyznawaniu się do błędów, oraz w przyznawaniu się do braku racji. Wydaje się, że stawiamy sobie tylko dwie alternatywy : albo będziemy absolutnie doskonali, albo całkowicie bezwartościowi. Jakże uspakajamy się wtedy, gdy przyznajemy się do błędów – uznajemy, iż jesteśmy tylko ludźmi. Czy możesz pomyśleć o przykładach sytuacji, w których byłeś w błędzie i uznałeś ten błąd ? Czy robienie błędów jest w porządku ? Podaj konkretne przykłady.
Udawanie kogoś innego i patrzenie przez palce na niektóre sprawy staje się częścią naszego życia wtedy, gdy nie jesteśmy uczciwi. Wydaje się nam, że musimy wypaść dobrze w oczach innych i czasami po prostu bycie sobą nam nie wystarcza. W jaki sposób nie jesteś sobą teraz ? Podaj konkretne przykłady.
Dzisiaj robisz coś ważnego, jesteś uczciwy i odpowiedzialny. Nareszcie jesteś sobą. Czy czujesz się z tym dobrze ?
Czy wystarczająco uznajesz siebie za to ? Czy klepiesz się po plecach w dowód uznania ? W jaki sposób twoje nowe samopoczucie wpływa na stosunki z innymi ? Podaj konkretne przykłady.
Chcę mieć to co chcę i kiedy chcę. Zastanówmy się nad tym stwierdzeniem. Czy poświęcasz dużo czasu na zamartwianie się swoimi własnymi potrzebami ? Może nie otrzymujesz tego czego chcesz ? A jeśli chodzi o całą twoją energię, którą tak czy inaczej poświęcasz na sprawianie sobie samemu przyjemności, czy też zrobienie czegoś po swojemu, co możesz o tym powiedzieć ? W jaki sposób uraziłeś innych przedkładając swoje potrzeby nad potrzeby innych ? Podaj konkretne przykłady.
Wtedy, gdy mamy dobre samopoczucie zaczynamy dbać o dobro i szczęście innych. Czy nauczyłeś się słuchać innych ludzi,
widzieć i poznawać ich ? Czy wiesz jak zareagować na potrzeby innych ?Czy nauczyłeś się robić coś dla innych i dbać o nich ?
Czy czujesz się z tym dobrze ? Podaj konkretne przykłady.
Kiedy nas opanuje niecierpliwość, wtedy nie tylko chcemy, tego czego chcemy, ale chcemy mieć to zaraz. Wtedy,
gdy się tak czujemy sprawy nie układają się tak jak powinny i w takim czasie jak powinny, podnosi to nasze ciśnienie krwi i wtedy naprawdę możemy poczuć się przygnębieni. Opisz niektóre sytuacje, w których twoja niecierpliwość wywołała szkodę dla ciebie lub dla innych. W jaki sposób twoja niecierpliwość przeszkadza ci teraz ? Podaj konkretne przykłady.
Cierpliwość jest celem trudnym do osiągnięcia, nad którym musimy codziennie pracować. Może nigdy nie staniemy się naprawdę cierpliwymi ludźmi, ale sprawą najwyższej wagi jest to, że nasz niecierpliwość nie jest stale motorem naszego działania. W miarę opracowywania naszych problemów czy zauważasz, że jesteś bardziej cierpliwy w stosunku do siebie i innych osób ? Czy umiesz być na luzie ? Podaj konkretne przykłady.
Jest to sprawa trudna do uznania i jest to stan, do którego nikt nie lubi się przyznawać. Jest to stan rozczulenia się nad samym sobą. Może z tego powodu, iż uważamy, że ludzie nas nie rozumieją. Lub też może czujemy, iż ludzie nas nie szanują, lub nie kochają nas wystarczająco. Oznacza to zrospaczenie i czucie się jako ofiara okoliczności. Czy kiedykolwiek litowałeś się nad sobą samym ? Czy rozczulasz się nad sobą teraz ? Podaj konkretne przykłady.
Posuwając się dalej w opracowywaniu rozwoju indywidualnego możemy teraz zrozumieć prawdziwe znaczenie wypowiedzi która brzmi : „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Nie oznacza to ani „bardziej niż”, ani „mniej niż”. Jeżeli potrafimy mieć szacunek dla siebie samych, to potrafimy obdarzać miłością innych, a to jest podstawowym uczuciem wartym poświęcenia i wysiłku. Czy widzisz siebie jako osobę, której wysiłek się opłaca ? Czy jesteś zdolny mieć dobre samopoczucie ? Spróbuj to zilustrować przykładami ze swoich ostatnich doświadczeń.
Osoby noszące w sercu urazę, noszą w sobie uczucie złości. Uczucia wrogości do swoich rodzin. Uczucia urazy do tego jak, gdzie i kiedy żyją. Noszenie w sercu złych uczuć może doprowadzić nas do stanu rozpaczy. Urazy są zawsze dobrym usprawiedliwieniem dla naszego nieodpowiedzialnego postępowania. Porozmawiaj o urazach, które masz w sobie teraz. Czy trzymasz się kurczowo uczucia gniewu, ponieważ uważasz, że twój gniew jest usprawiedliwiony ? Podaj konkretne przykłady.
Nauczenie się jak akceptować sytuacje, których zmienić nie możemy oraz jak rozumieć ludzi, którzy nas skrzywdzili, stanowią oznakę indywidualnego rozwoju. Co wiesz o przebaczeniu i zrozumieniu ? Czy zdolność akceptowania sytuacji, których zmienić nie możesz stała się częścią twego życia teraz ? Podaj konkretne przykłady.
Brak tolerancji – nietolerancja – może wyrastać ze stanu litowania się nad samym sobą oraz z uczuć urazy. Z chwilą gdy nauczymy się, jak łatwo zwalamy winę na innych za stan naszych uczuć. Szczególnie łatwo robimy się nietolerancyjni wobec innych, gdy różnią się oni od nas sposobem myślenia i życia. Jakkolwiek łatwo być również nietolerancyjnym wobec osób nam bliskich i ważnych w naszym życiu. W jaki sposób byłeś nietolerancyjny w stosunku do innych w przeszłości ? Skup się na tym pytaniu. Czy nadal jesteś nietolerancyjny w stosunku do innych ? Podaj konkretne przykłady.
W miarę, jak uczysz się być odpowiedzialny za swoje uczucia, czy uważasz się za osobę bardziej tolerancyjną ?
Czy tolerujesz siebie ? Czy tolerujesz innych ? Czy jesteś w stanie wyraźniej zauważać potrzeby innych osób, oraz zaakceptować ludzi jako równych sobie ? Czy potrafisz ich zrozumieć ? Czy jesteś w stanie akceptować siebie teraz ? Podaj konkretne przykłady.
Jak wiele zainwestowaliśmy w usprawiedliwianie się innym osobom z naszego postępowania, poprzez tłumaczenie się ?
Czasami takie wyjaśnienia są prawdziwe, niekiedy pół prawdziwe, natomiast często są one oczywistą fikcją. Czy potrafisz przypomnieć sobie jak szukałeś dla siebie alibi ? Jakie miałeś samopoczucie, kiedy miałeś alibi ? Czy dostrzegasz w sobie, iż układasz sobie alibi obecnie ? Podaj konkretne przykłady.
Ma on miejsce wtedy, gdy wymyślamy sobie jakieś alibi i wierzymy w nie, wtedy gdy rzeczywiście zaczynamy wierzyć w swoje urazy, wtedy gdy rzeczywiście czujemy się obrzuceni obelgami i nie rozumiani. Wtedy niebezpieczeństwem jest to, że stracimy całkowity kontakt z rzeczywistością. Jak oszukiwałeś siebie w przeszłości ? W jaki sposób mógłbyś teraz oszukać samego siebie odnośnie ważnych spraw w swoim życiu ? Podaj konkretne przykłady.
Być uczciwy wobec samego siebie jest najtrudniejszą formą uczciwości. W miarę jak uczymy się akceptować siebie takimi jakimi jesteśmy naprawdę, możemy zaśmiać się z siebie, z tego, iż kiedyś próbowaliśmy udawać kogoś innego. Czy jesteś w stanie śmiać się z samego siebie, za to, teraz ? Podaj konkretne przykłady.
Często odkładamy to co mamy do zrobienia na potem, czyli aż do momentu pojawienia się w nas odpowiedniego natchnienia i aż uwierzymy, że nadszedł właściwy czas. Ale ten właściwy czas jakoś prawie nigdy nie nadchodził. Gdy piętrzą się kłopoty z wykonaniem pracy, mamy skłonność do następujących reakcji: stajemy się osobami trudnymi we współżyciu, robimy się niecierpliwi oraz nieodpowiedzialni. Podaj przykłady projektów, które odłożyłeś na później do momentu, gdy nadejdzie właściwy czas. Jak się czułeś, gdy piętrzyły się kłopoty z wykonywaniem twojej pracy ? Jak zachowywałeś się wtedy ? Podaj konkretne przykłady.
Czy wiesz jak dobrze będziesz się czuł, gdy ukończysz daną pracę, dane zadanie, ale nie dlatego, że ktoś ci każe, ale dlatego, że sam chcesz ją ukończyć ? Jakie jest to dla ciebie uczucie ? Podaj niektóre przykłady prac niedawno ukończonych w wyniku których miałeś dobre samopoczucie. Co sądzisz o pracy, którą teraz wykonujesz i która ma na celu scalenie twojego życia ?
Czasem nie pozbywamy się złych uczuć do siebie, tak samo, jak nosimy w sercu urazy w stosunku do innych. Poczucie winy może stać się ważną częścią naszego stylu życia, gdyż zawsze będzie obecne i w ten sposób stanowi kolejne usprawiedliwienie naszego stanu rozpaczy i nieodpowiedzialnego postępowania. Opisz poczucie winy, które nadal w sobie masz. Czy poczucie winy nadal zajmuje ważne miejsce w twoim życiu ? Podaj konkretne przykłady.
Czy możesz teraz uwolnić się od poczucia winy ? Czy wiesz jak ważne jest to abyś przestał nienawidzić siebie i żebyś zaczął mieć szacunek do siebie ? Czy widzisz, że szacunek dla siebie samego jest podstawą indywidualnego rozwoju ?
Niekiedy obawiamy się określonych spraw – obawiamy się, że ktoś nas zostawi, obawiamy się, że nasze plany się nie sprawdzą, obawiamy się, że ktoś znajdzie nas w stanie nieopanowania; a czasami w bliżej nieokreślony sposób i raczej ogólnie obawiamy się, że nie spełnimy swego zadania oraz tego, że nic się nam nie uda a także, że załatwimy wszystkie sprawy źle. Porozmawiaj o swoich obawach. O tych, które masz teraz i o tych, które wpływają destrukcyjnie na twój spokój wewnętrzny. Podaj konkretne przykłady.
W miarę jak rozwijamy w sobie zdolność akceptowania siebie, rozwijamy również zdolność akceptowania otaczającego nas świata. Nie musimy mieć tylu obaw i nie musimy zajmować postawy obronnej dlatego, że nie mamy tylu zmartwień. Wiemy, że możemy tylko robić wszystko najlepiej jak umiemy, a co ma być to będzie. Czy uczysz się ufać sobie oraz innym ? Czy teraz obawiasz się mniej ? Czy już mniej fałszujesz swoje myśli ? Podaj konkretne przykłady.
Wielu z nas ma tendencję do przyjmowania pewnych spraw czy sytuacji za oczywiste, gdy układają się one pomyślnie. Niekiedy zapominamy o naszym wysiłku, postępowaniu, oraz dyscyplinie, które włożyliśmy aby naprawić różne sytuacje. Istotnym zagrożeniem dla naszego nowego sposobu życia są zadowolenie i lenistwo. Czy potrafisz przywołać w pamięci wypadki, gdy zadowolenie oraz lenistwo spowodowały twój powrót do nieodpowiedzialnego postępowania ? Podaj konkretne przykłady.
Jak się czujesz na swojej nowej drodze życia ? Czy okazujesz swą wdzięczność osobom, które pomogły ci zbudować nowe życie ? Jakie posiadasz okazje, aby wyrazić wdzięczność właśnie teraz ? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak pozytywnie może na ciebie wpłynąć poczucie wdzięczności i w jaki sposób może ono uchronić cię przed wpadaniem w pułapkę zadowolenia, lenistwa i depresji ? Podaj konkretne przykłady.
Po ukończeniu własnej oceny zawartej w Kroku Czwartym, na jakim jesteś etapie odnośnie swojej świadomości i akceptacji siebie ? Jaki jest twój stosunek do zmian oraz do rozwoju ? Czy zobowiązujesz się do wprowadzenia pewnych zmian ? Jak odbierasz Krok Czwarty i Piąty jako część Programu składającego się z 12 Kroków ? Aby dopomóc wam w odpowiedzi na te ważne pytania zachęcamy was do ułożenia własnego planu życia. Sugerujemy, abyście spróbowali wyszczególnić w nim swe wady, swoje postawy i postępowanie, które sprawiają wam najwięcej kłopotów, oraz żebyście zaplanowali jak należy uporać się z tymi wadami. Spiszcie niektóre wasze zalety i włączcie do swojego planu rozwoju indywidualnego. Może udało się wam odkryć pewne przykłady z życia codziennego, które są wam pomocne ? Proponujemy również żebyście ułożyli sobie nowy program rozwoju duchowego. Opracujcie plan pisemnie. Bądźcie tak dokładni przy opracowywaniu planu, jak byliście dokładni przy ocenie siebie, a potem żyjcie według własnego programu.
„Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów”.
Będąc ochrzczonym i wychowanym w wierze rzymsko – katolickiej, wiele razy byłem u spowiedzi. Jednak dopiero przerabiając Krok Piąty w stosunku do samego siebie oraz otrzymawszy odwagę bycia całkowicie uczciwym wobec drugiego człowieka, po raz pierwszy przeżyłem to co nazywamy „duchowym przebudzeniem”. Patrząc wstecz, łączę to z punktem zwrotnym w moim życiu: przeżycie wewnętrznego uzdrowienia, wydarzenie, które ukazało mi kochającego Boga, który zawsze był tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Niektórzy opisywali przeżycia związane z Krokiem Piątym jako pozytywne doświadczenie wybaczenia, nowej harmonii oraz uwolnienia od poczucia winy. U innych Krok Piąty wywołał przygnębienie, rozczarowanie, wyczerpanie i poczucie zawodu.Uznany w literaturze AA za jeden z najtrudniejszych Kroków (i jako ten, którego się najczęściej unika), Krok Piąty jest również jednym z najbardziej nieodzownych dla długotrwałej trzeźwości i prawdziwego spokoju umysłu.
12 Kroków AA określone przez Billa W. jako „kroki wstecz” do „uniwersalnego serca” ludzkości, uważane są za drogę do duchowego postępu – a nie do duchowej doskonałości. Przecież dążenie do doskonałości, czy też perfekcjonizm, to jest dokładnie to, czego osoba uzależniona musi się wystrzegać. Wszystkie Kroki stanowią część procesu, który może prowadzić do duchowego przebudzenia, określanego jako zmiana czy transformacja osobowości, nowy stan świadomości i istnienia, odkrycie, że życie ma sens – w służbie i poddaniu się. Krok Czwarty jest dążeniem do odkrycia prawdy o naszym życiu i nas samych. Wymaga on uczciwości, dokładności i równowagi. Uczciwość jest ściśle związana z odwagą, by spojrzeć na naszą przeszłość bez wymówek i strachu – wszystkich podstępów i kłamstw, złości i uraz, bólu i poczucia winy, które nagromadziły się przez lata. Ta uczciwa ocena wymaga również wyszukiwania wad osobowości, które razem z uzależnieniem, niszczą życie i związki z innymi. Przede wszystkim powinniśmy zwrócić uwagę na urazy, świadome lub nieświadome lekceważenie, które może zniszczyć ludzi. To z urazy biorą się wszystkie formy duchowej choroby. Oprócz uraz Krok Czwarty powinien wydobyć na jaw te rejony, które powodują lub powodowały wiele zmartwień, bólu, złości, frustracji czy poczucia winy. Powinien on ujawnić wszystkie te niejasne uczucia, niezagojone wspomnienia i wady charakteru, które spowodowały depresję oraz utratę poczucia własnej wartości. Wszystko, wszystkie „sekrety”, które chociaż może bezpiecznie ukryte, w dalszym ciągu stanowią dla nas problem, czy powinny zostać uwzględnione w tym obrachunku. Uczciwość ma tu kapitalne znaczenie. Bez niej Krok Piąty będzie nie tylko bezwartościowy, ale będzie jeszcze jednym szkodliwym przypadkiem oszukiwania samego siebie. Koniecznym warunkiem jest dokładność; dokładność, której potrzebny jest czas – czasem trzeba ten czas stworzyć. Innym ważnym czynnikiem jest miejsce w którym będziemy przeprowadzać to badanie samego siebie. By cofnąć się przez życie, by dokładnie i uczciwie ocenić i odkryć co poszło źle, jest zadaniem, które należy wykonywać w ciszy, w miejscu, w którym jest atmosfera do takich przemyśleń. Trzeba koniecznie zanotować na papierze te rzeczy które pojawiły się w czasie oceniania samego siebie. Samo pisanie często wyjaśni, co takiego wydarzyło się naprawdę; jakiego rodzaju ludźmi staliśmy się; co należy zaakceptować, uznać i czym się podzielić, żeby można było wybaczyć, zagoić i pojednać się z tym. Dokładność wymaga gotowości bycia konkretnym, nazywania po imieniu tego co się wydarzyło, kiedy i gdzie miało to miejsce oraz z kim. Jednocześnie, może te konkretne przykłady ujawnią ogólny układ oziębienia stosunków. Dokładności, która jest konieczna nie należy mylić ze skrupulatnością. Skrupulatność jest pewną odmianą perfekcjonizmu – błędnym myśleniem, że każdy drobny szczegół wszystkiego, co kiedykolwiek miało miejsce musi zostać rozpoznany. Cechą konieczną jest „równowaga”. Mamy się zastanawiać nie tylko nad naszymi brakami i wadami, ale również nad naszymi zaletami : danymi od Boga mocami, talentami i uzdolnieniami, jakie wszyscy posiadamy. Oznacza to, że mamy szukać tych rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni; tych darów, które możemy przekazać innym. Poszukiwanie to może być najtrudniejszym zadaniem w przygotowaniu Kroku Czwartego, jako że wiele osób powracających do zdrowia obciążonych jest poczuciem winy, wyrzutami sumienia i niskim poczuciem własnej wartości. Należy zaznaczyć, że często ci z nas, którzy nie mają o sobie dobrego zdania i niewiele szacunku dla samego siebie, będą w stanie doświadczyć akceptacji samego siebie w większym stopniu dopiero po ukończeniu Piątego Kroku. Przedtem, uznawanie jakichkolwiek zalet czy przymiotów może być jedynie ćwiczeniem intelektualnym, a nie przekonaniem wypływającym z serca i umysłu. Krok Czwarty może być „rewolucyjną drogą” do odkrycia samego siebie. Możemy zobaczyć siebie i swoją przeszłość w sposób bardziej realistyczny, bez okłamywania samych siebie, co czasem oślepia wszystkich.
Do wysłuchania nas nadaje się prawie każdy na kogo nie będzie miała złego wpływu nasza całkowita uczciwość. Może to być nawet obca osoba. Powinna ona jednak posiadać pewne cechy. Powinna umieć zachować rzeczy w tajemnicy, uznać poufność tego, co jest ujawniane i nie dzielić się tym z nikim.
· Powinna znać potencjalne znaczenie Kroku i potrzebę, dla której jest on przerabiany przez osobę uzależnioną. Słuchacz powinien być zaznajomiony z 12 Krokami i ich filozofią, jeśli nie są to Kroki według których sam próbuje żyć.
· Musi posiadać stopień dojrzałości i mądrości życiowej oparty na osobistym doświadczeniu. Powinien rozumieć i akceptować samego siebie. Mieści się w tym szerokie spojrzenie na ludzką naturę i zdolność rozróżniania destruktywnych i konstruktywnych wzorców zachowania u innych.
· Powinien chcieć dzielić się przykładami z własnego życia, jako że zwiększa to zaufanie i wywołuje większe odsłonięcie samego siebie. Każde dobre przerabianie Piątego Kroku jest właściwie dialogiem nie monologiem. Jeśli słuchacz nie chce wejść w relację dwustronną, to zahamuje doświadczenie pojednania, które Krok Piąty oferuje. Osoba taka powinna być kimś komu można ufać, kto jest szanowany, a jednocześnie litościwy; ktoś kto wywołuje w nas bardziej uczucie spokoju niż strachu; ktoś kto w pewnym stopniu jest przyjacielem. Jeżeli wybierzemy duchownego, to powinien on być tego samego wyznania co my. Powinniśmy znaleźć duchownego, który rozumie i docenia Program AA oraz rolę Kroku Piątego w tym Programie. Z kimkolwiek nie przerabialibyśmy Kroku Piątego, to musimy pamiętać, że nie robimy tego po to, by przypodobać się słuchaczowi, ale by wyleczyć siebie. Nigdy nie powinniśmy myśleć, że jesteśmy tym pierworodnym „wielkim grzesznikiem”. Jest to odwrócona forma pychy.
Krok Czwarty jest przede wszystkim próbą odkrycia przeszkód które nie pozwoliły nam na szczęśliwe i wartościowe życie.
Krok Piąty stanowi możliwość na „wyrzucenie” tych przeszkód. W jakiś tajemniczy sposób samo wypowiedzenie, słowne wyznanie naszych błędów, porażek i niepokojów drugiej osobie sprawia, że tamte uczucia i czyny tracą swoją moc i kontrolę nad nami. To jedynie przez dzielenie się tym kim jesteśmy, poznajemy siebie i wreszcie zaczynamy siebie akceptować. Wszystkie czyny, za które się obwiniamy lub których się wstydzimy są jak psychologiczna trucizna, która nie dopuszcza do nas poczucia przynależności, bycia wartościowym, bycia częścią społeczności i poczucia naszego własnego człowieczeństwa. Krok Piąty powoduje odejście od wyizolowania i samotności; jest to krok w kierunku dopełnienia, szczęścia i prawdziwego odczuwania wdzięczności. Krok Piąty to opowiedzenie drugiemu człowiekowi historii, historii całego swojego życia z otwartym i szczerym wyznaniem swoich słabości. Dlatego kiedy rozpoczynamy Krok Piąty, powinniśmy umiejscowić w kontekście historii naszego życia wszystko to, co ujawniło się w Kroku Czwartym odnośnie naszych wad i zalet. Dużo łatwiejsze jest dla nas rozpoczęcie od przeżyć w dzieciństwie i związków z innymi, które miały na nas największy wpływ. To właśnie w rodzicach, rodzeństwie odkrywamy często źródło wielu destruktywnych zachowań w życiu późniejszym, jak również wiele uczuć, które należy nazwać. Niezmiernie ważne dla każdego z nas jest powiedzenie wszystkiego co musi być powiedziane. Jeżeli w trakcie przerabiania Kroku Czwartego znaleźlibyśmy coś, o czy wolelibyśmy nie mówić drugiej osobie, to jest właśnie dokładnie TO, do czego należy się przyznać, albo zaraz na początku Kroku Piątego lub w trakcie opowiadania historii życia. Podczas przerabiania Kroku Piątego możemy wykorzystać notatki z Kroku Czwartego, ale nie należy ich traktować jako dokładnego skryptu. Chodzi o to, abyśmy nie trzymali się ściśle tego co napisaliśmy, lecz żebyśmy swobodnie snuli nasza opowieść. Opowiedzenie historii naszego życia jest początkiem terapii i tylko dzięki temu możemy się uwolnić od ogromnego ciężaru poczucia winy. Wiele osób, które przerabiały Piąty Krok mówi o tym przeżyciu w następujący sposób : zrzucenie ciężaru i poczucie oczyszczenia. Bez względu na to jakich określeń będziemy używać, wielu z nas spojrzało ostatecznie na swoje historie z wdzięcznością, jako że ukazały im one Boga, który jest przebaczający, dostępny, godzien zaufania; Boga znalezionego nie tyle w odległej przeszłości i historiach życia innych ludzi, co odkrytego w samym środku ich własnego cierpienia i co najdziwniejsze w ich własnym poczuciu przegranej. Niczego nie możemy zmienić dopóki tego nie poznamy i nie zaakceptujemy.
Krok Piąty związany jest z poddaniem się – aktem „zostawienia i oddania Bogu”. To proste hasło AA jest zasadniczym aspektem wszystkich 12 Kroków, jak również stanowi podstawę całego procesu zdrowienia. Musimy poddać się procesowi Kroku Piątego poprzez zrezygnowanie z przymusowej potrzeby kontrolowania jego lub jego rezultatów. Musimy także wyzbyć się wszelkich oczekiwań w stosunku do niego, nawet pragnienia, aby był wydarzeniem zmieniającym nasze życie.[21] Nie możemy oczekiwać na pozytywne rezultaty uzyskane przez innych ludzi czy też opisywane w literaturze. Jesteśmy tacy jacy jesteśmy i to też jest prawda która powinna nas prowadzić przez nasze dalsze życie. Cokolwiek by się nie zdarzyło, to kończąc Krok Piąty powinniśmy zostawić i oddać Bogu – oddaj przeszłość, powierz ja litościwemu Bogu, który, jak ojciec w historii o synu marnotrawnym, rozumie i wybacza. Duchowe przebudzenia są tak różne, jak różne są osoby które ich doznają. Ważne jest, że zrobiliśmy to jak najlepiej potrafiliśmy i byliśmy uczciwi, jak tylko być mogliśmy; a nie to, czy mieliśmy jakieś wspaniałe odczucie.
Krok Piąty nie może być jednorazowym wydarzeniem. Krok Dziesiąty szczególnie zaleca prowadzenie nadal obrachunku moralnego i udział w innych doświadczeniach Kroku Piątego : corocznych lub półrocznych „porządkach domowych”, które mogą przyczynić się do zdrowienia. W kolejnych powrotach do Kroku Piątego jest bardzo pomocne posiadanie sponsora lub przewodnika duchowego oraz prowadzenie dziennika. Kiedy stwierdzimy, że nadszedł czas na kolejne przerobienie Kroku Piątego, powinniśmy wiedzieć, że nie ma potrzeby, abyśmy ponownie rozpatrywali całe nasze życie, ale wystarczy zacząć tam, gdzie skończyliśmy poprzednio. To co się skończyło, to się skończyło; to co już raz uznaliśmy nie wymaga ponownego omawiania, chyba że pewne wydarzenia lub uczucia powtarzają się lub ostatnio dostrzegliśmy jakiś model zachowania wcześniej przeoczony. Kolejno przerabiane Kroki pomagają nam również odkryć, że mamy powody do bycia wdzięcznymi, do sławienia – pomimo życiowych kłopotów – dobroci i ogromnej mądrości Boga, miłujących śladów Jego stóp w historii naszego życia. Do robienia Kroku Piątego potrzebna jest odwaga. Do takiej odwagi człowiek może się tylko przygotować i może się modlić o siłę do jej spełnienia – mając świadomość, że jeżeli nie podejmie tego odważnego Kroku, to proces duchowego przebudzenia może nie nastąpić. Trudno jest żyć tak jak my mieliśmy żyć. Uczymy się powoli, chwiejny krok za krokiem, jak dziecko uczące się chodzić. Uczymy się boleśnie w szkole cierpienia. Pewnego razu, uznając naszą bezsilność, uczymy się poddania i tego, co to znaczy modlić się; wreszcie co to znaczy zaryzykować, aby mogło narodzić się nowe życie.
6 – „Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru”.
7 – „Zwróciliśmy się do niego w pokorze aby usunął nasze braki”.
Jednym z wywołujących lęk aspektem pracy nad Krokiem Szóstym i Siódmym jest ten, że wymagają one naszego bezpośredniego przestawania z Bogiem; spojrzenie na nasz stosunek do Niego w odosobnieniu i samotności naszych serc i umysłów. Bardzo często problem ten pojawia się nie dlatego, że nie chcemy pracować nad tymi Krokami, ale dlatego że nie wiemy jak to uczynić. Kroki te będą szczególnie trudne dla tych, którzy nie zaakceptowali jeszcze obecności Siły Wyższej. Nawet ci posiadający ustaloną wiarę w swoją koncepcję Boga i mocne religijne wychowanie mogą mieć kłopoty z zaakceptowaniem prostoty tych Kroków. Wczesne wychowanie religijne być może nauczyło nas, że musimy być „dobrzy”, jeśli oczekujemy dobrych rzeczy od Boga. Występuje uczucie, że musimy „wykazać się” przed Bogiem, że musimy „upiększyć nasze czyny” zanim zwrócimy się do Niego w modlitwie. Może nawet lękamy się, że gdyby On znał nas takimi jakimi naprawdę jesteśmy, to w ogóle by nie chciał, abyśmy byli blisko Niego. Czy tak bardzo wstydzimy się naszych czynów, że sami nie możemy na nie patrzeć, a tym bardziej dzielić się nimi z tak potężną istotą ? Trzeba się zastanowić, czy uczucia te występują, gdy modlimy się tak: „Boże, chcę być bardziej uczciwy”, „Boże, chcę mieć więcej cierpliwości”, Boże, chcę być bardziej uprzejmy”. Modlimy się o to, jacy chcielibyśmy być, albo jacy myślimy że powinniśmy być, zamiast powiedzieć Mu prosto i szczerze jak naprawdę z nami jest. Czy nie miałoby sensu, kiedy zwracamy się do Boga z naszymi wadami charakteru, przedstawić stan w jakim się znajdujemy, a nie ten, jaki chcielibyśmy aby był ? Przypomnijmy sobie nasze zmagania z Krokiem Pierwszym. Może nasze modlitwy brzmiały w ten sposób : „Boże, spraw abym mógł pić normalnie”, „Boże, pomóż mi kontrolować moje picie”, „Panie, ja nie chce tak pić..... Chcę pić jak inni”. Te modlitwy były dla nas logiczne, bo przecież Bóg powinien chcieć, abyśmy pili przyzwoicie. Wołaliśmy : „Dlaczego nie możesz mi tego dać ? Modlę się do Ciebie, a budzę się pijany ! No to jak Bóg może istnieć ?”. Teraz już znamy odpowiedź na te modlitwy. Czy były to modlitwy samolubne – modlitwy całkowicie skupione na naszych potrzebach, na życzeniach dla samych siebie ? Leczenie mogło się rozpocząć dopiero wtedy, gdy pokornie i szczerze zwróciliśmy się do Niego i powiedzieliśmy Mu, jak to naprawdę jest, dopiero wtedy, gdy mogliśmy Mu powiedzieć : „Boże, jestem bezsilny i przestałem kierować własnym życiem”. Proces zdrowienia mógł się rozpocząć dopiero wtedy, gdy ustało zmaganie i walka, a rozpoczęła się akceptacja. Powracając do Kroku Szóstego i Siódmego może powinniśmy pamiętać o problemach, jakie napotkaliśmy przy Kroku Pierwszym. Może powinniśmy zaczynać modlitwę od uczciwego stwierdzenia tego co jest ! „Boże, jestem niecierpliwy”, „Boże, jestem osobą nietolerancyjną”, „Boże, brak mi wiary”, „Boże, jestem nieuprzejmy”. Zamiast naszych marzeń i pragnień odnośnie tego, jakimi chcemy być, przedstawmy Mu się, jacy w rzeczywistości jesteśmy. Nie ma potrzeby ukazywać się Bogu w jakikolwiek sposób odbiegający od rzeczywistości. Nie potrzebujemy „upiększać” naszych czynów. Bóg nie ma wobec nas takich zamiarów. On mówi nam, że nie możemy niczego uczynić, aby pozyskać Jego miłość, obojętnie jak wiele dajemy Kościołowi, ile robimy dobrych uczynków, czy jak dobrymi jesteśmy samarytaninami. Jego miłości nie możemy zdobyć ! Miłość Jego jest już naszą poprzez samą Łaskę. Łaska jest miłością i życzliwością, na którą nie trzeba zasługiwać. Nie trzeba jej zdobywać, ani jej wyczekiwać. Ona po prostu istnieje. Czy wierzymy w to czy nie, zależy od tego, czy mamy wiarę. Czym jest wiara ? To po prostu wierzenie w coś, czego nie trzeba udowadniać. Jeśli brak wiary nie pozwala nam żyć spokojnie, to z pewnością jest wadą – wadą, która stoi na drodze do wyzdrowienia i do więzi z Bogiem, tak jak Go rozumiemy. Może ten brak wiary jest pierwszą wadą charakteru, do której powinniśmy Mu się uczciwie przyznać. Alkoholizm określany jest jako potrójna choroba: fizyczna, psychiczna i duchowa. Zdrowienie musi obejmować wszystkie trzy płaszczyzny, a wiara w Siłę Większą od nas samych jest istotną, niezbędną częścią zdrowienia. Należy pamiętać, że jeżeli znaleźliśmy wiarę w Siłę Wyższą, to również potem powinniśmy trzymać się jej świadomie każdego dnia. Nawet ci z długotrwałą, solidną trzeźwością i silną wiarą mają czasem chwile zwątpienia i wtedy powinni prosić o siłę. Praca nad Krokiem Szóstym i Siódmym oraz stosowanie ich musi być procesem stałym. Wiara jest jak roślina, którą trzeba podlewać jeśli ma żyć. Wymaga troski i uwagi, aby zawsze być silną i zdrową. Może to jest właśnie pole, na którym moglibyśmy spożytkować siłę woli, która była tak bezużyteczna w naszych próbach zaprzestania picia na własną rękę.
Wola to po prostu siła do wykonywania wyboru. Mamy siłę wybrać takie postępowanie, jakie jest potrzebne do podtrzymania naszej wiary, bez względu na to jak niewielka może ona być. Możemy wybrać chodzenie na mityngi. Możemy wybrać codzienne czytanie materiałów. Możemy wybrać próbę rzetelnego praktykowania 12 Kroków. Możemy wybrać pójście na całego w pogoni za trzeźwością. Możemy wybrać modlitwę niesamolubną. To samo dotyczy naszych wad charakteru. Możemy wybrać ich rozpoznanie, uświadomienie sobie i zaakceptowanie, a w rezultacie zdobyć pewną siłę, by nimi kierować, zamiast być kierowanym przez nie. Możemy wybrać uczciwe podzielenie się nimi z naszą Siłą Wyższą i zwrócenie się do Niej o pomoc w ich usunięciu, wierząc, że Ona je usunie. Spojrzenie na Krok Jedenasty może rzucić jeszcze nieco światła na nasze rozważania dotyczące tych Kroków. Krok Jedenasty zaleca, abyśmy doskonalili nasz świadomy kontakt z Bogiem, tak jak Go rozumiemy, modląc się jedynie o poznanie Jego woli wobec nas. Jaka jest Jego wola wobec nas ? Tak często zwracamy się do Niego z Prośbą o pomoc w podejmowaniu decyzji : „Czy powinienem to zrobić ?”, „Czy powinienem tak postąpić ?”, „Przyjąć tę pracę ?”. Chcemy, żeby pomagał nam podejmować decyzje, ale tak naprawdę to pytamy Go, jaka jest Jego wola wobec nas. Ja jestem przekonany, że On chce, abyśmy byli trzeźwi, zdolni stawiać czoła życiu z godnością i spokojem – polegać na Jego sile i przewodnictwie, a nie na alkoholu i narkotykach. Przeprowadzenie takich drastycznych zmian w sposobie radzenia sobie z życiem wymaga by prócz procesu zdrowienia fizycznego i psychicznego następował również proces zdrowienia duchowego. Konieczność zdrowienia duchowego jest szczególnie widoczna, kiedy spojrzymy na spustoszenia jakich choroba dokonała w naszych stosunkach z innymi ludźmi. Stosunki z bliskimi stopniowo pogarszają się, zastępujemy je wybranym przez nas środkiem chemicznym. Nie ma miejsca dla tych, na których nam zależy. To samo dzieje się z naszym stosunkiem do Boga, jakkolwiek Go rozumiemy. Następuje odłączenie od Niego – odstąpienie. Uważamy, że już Go nie potrzebujemy. Mamy coś innego. Mamy śr